środa, 25 stycznia 2012

Słodkiego, miłego...


Ale bym chciała znaleźc się jakimś cudem w takim sklepie z cukierkami....

wtorek, 24 stycznia 2012

Szczęśliwego Nowego Roku



Dziś sprawiając wielką niespodziankę doszła kartka z Japonii z życzeniami noworocznymi i też ze znaczkiem wydanym własnie na okolicznośc rozpoczęcia się Roku Smoka...

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Na deser


Oczywiście nie może zabraknąc kartki z czymś pysznym do zjedzenia... Tym razem babeczka cytrynowa, smacznego!

Tak wygląda raj...


Palau obejmuje ponad 250 wysp (największe – Babeldaob, Koror) w zachodniej części archipelagu Karoliny, otoczonych szeroką rafą. Występują tam jeziora krasowe z wodą morską i jaskinie. Najwyższym punktem jest Ngerchelchauus, który ma wysokość 242 m n.p.m. Klimat wysp to klimat równikowy wybitnie wilgotny. Bujna szata roślinna: drzewo żelazne, pandan, gaje palmy kokosowej. Palau posiada bogatą faunę, występuje tam ponad 1400 gatunków ryb, 700 korali, żyją tam także słonowodne krokodyle. I z tego własnie raju dostałam kartkę od Ani

W słońcu Prowansji


Tym razem kartka z Francji, bardzo podobna...

W słońcu Toskanii


W słońcu Toskanii takie widoki można zobaczyc... Marzyłam o takiej własnie kartce i oto jest!

czwartek, 19 stycznia 2012

Pychota!


Ta kartka bez komentarza...

wtorek, 17 stycznia 2012

Burj Al Arab



Burdż al-Arab (arab. برج العرب, Wieża Arabów) – wieżowiec, najwyższy na świecie hotel i jeden z najbardziej luksusowych na świecie. Znajduje się w Dubaju w ZEA i stanowi część kompleksu wypoczynkowego "The Jumeirah Beach Resort". Budynek hotelu stoi na sztucznej wyspie położonej 280 m od plaży w Zatoce Perskiej. Kształtem przypomina żagiel, ma 321 m wysokości, co czyni go najwyższym budynkiem świata nie zawierającym pomieszczeń biurowych oraz najwyższym budynkiem hotelowym świata. Nie jest to jednak najwyżej umieszczony hotel - tytuł ten należy do Grand Hyatt w Szanghaju, zajmującego piętra 53-87 wieżowca Jin Mao Tower. Budowa Burdż al-Arab rozpoczęła się w roku 1994 i została ukończona w roku 1999. Przy jego budowie pracowało ok. 3 500 osób. I jeszcze niesamowite znaczki z tej kartki":

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Romantycznie, nostalgicznie...



A to tak zgodnie z moim sentymentalnym nastrojem ostatnio... dwie przecudnej urody kartki od naszego Genka, prosto z Kopenhagi!

Z kopyta...


Brama Brandenburska jest wysoka na 26 m, szeroka na 65,5 m i głęboka na 11 m. Wybudowano ją w stylu wczesnoklasycystycznym z piaskowca łabskiego.Brama jest ukoronowana prze około 5 metrową miedzianą rzeźbę, którą wykonał Schadow. Figurę ustawiono w 1793. Ma ona kształt kwadrygi powożonej przez uskrzydloną boginię Nike (ew. Wiktorię). Istnieje teoria, że kwadrygą powozi bogini pokoju Ejrene, lecz jest ona z wielu powodów mało prawdopodobna. Jednym z nich jest fakt, że Ejrene nigdy nie była przedstawiana ze skrzydłami. Są też inne dowody, jak choćby protokół między Langhausem i Schadowem z 13 marca 1789 jednoznacznie wskazują na Wiktorię. Po bitwie pod Jeną-Auerstedt Napoleon zabrał kwadrygę do Paryża, gdzie zamierzał ją umieścić na stałe, nie doszło jednak do tego z powodu obalenia dyktatora. Po zajęcia Paryża, gen. Ernst von Pfuel został komendantem części stolicy Francji. Jemu to właśnie zawdzięczają berlińczycy powrót Wiktorii na Bramę. W 1814 ludzie Blüchera zapakowali Kwadrygę w skrzynie i odesłali do Berlina, gdzie ją najpierw odrestaurowano.

sobota, 14 stycznia 2012

Pycha!


Dziś mamy tu same smakowite kartki a do tego z tym, co ja sama lubię jeśc...

Dla smaku


A ta kartka to raczej dla nadania smaku, bo to przyprawy bardziej niż coś do jedzenia... ale bez odrobiny wyrazistości w smaku jedzenia trudno by było....

czwartek, 12 stycznia 2012

Mauritius


Wspaniałe plaże, szmaragdowe laguny, doskonale nadające się do uprawiania rozmaitych sportów wodnych, luksusowe hotele a w nich najlepsza na świecie obsługa, kilkusetmetrowe szczyty, kolorowa ziemia, feeria smaków i aromatów, mieszanina kultur a do tego wszędzie bezkresne plantacje trzciny cukrowej – tak można w największym skrócie opisać Mauritius. Wyspa jest rzeczywiście niewielka, ma 60 km długość i 40 km szerokości.
W jej północnej części, zaledwie kilkanaście kilometrów od stolicy Mauritiusa Port Louis, znajduje się ogród botaniczny Pamplemousses, jeden z najpiękniejszych i najsłynniejszych w świecie. Najlepiej odwiedzić go pomiędzy grudniem a kwietniem, kiedy różnokolorowo kwitnące rośliny oszałamiają barwami i zapachami. Założony w połowie XVIII wieku zajmuje dziś ponad 25 ha. Jeśli chcemy zwiedzić go dokładnie będziemy potrzebowali sporo czasu. Warto skorzystać z usług przewodnika, który zaprowadzi nas w miejsca, gdzie rosną eukaliptusy, drzewa cynamonowe, kamfora, imbir, pokaże nie tylko gigantyczne nenufary, przepiękne lotosy i królewskie palmy lecz także dwustuletni figowiec bengalski, święte drzewo hindusów bo, pod którego rozłożystymi konarami medytował Budda. I ten własnie ogród botaniczny a raczej jego malutki fragment pokazuje moja kartka od Emilki. Bardzo, bardzo dziękuję!

Ściana Płaczu


Ściana Płaczu (hebr. הכותל המערבי, ha-Kotel ha-Maarawi, zwana też Murem Zachodnim) – jedyna zachowana do dnia dzisiejszego pozostałość Świątyni Jerozolimskiej. W chwili obecnej jest to najświętsze miejsce judaizmu. Zachowane mury są fragmentem drugiej świątyni wybudowanej na wzgórzu Moria.
Ściana Płaczu jest częścią Świątyni Jerozolimskiej, odbudowanej przez Heroda, a zniszczonej przez Rzymian. Nazwa pochodzi od żydowskiego święta opłakiwania zburzenia świątyni przez Rzymian, obchodzonego corocznie w sierpniu. Wierni zgodnie z tradycją wkładają między kamienie ściany karteczki z prośbami do Boga.
Dla mnie kartka bardzo wymarzona, wyczekana, tyle, ze mój skaner nijak nie chce zeskanowac białej ramki z napisami...
Kartka pokazuje fragment obchodów święta Sukkot czyli Święta Szałasów (Namiotów), zwane też Kuczki. Jest to żydowskie święto rozpoczynające się pięć dni po święcie Jom Kippur, a dwa tygodnie po rozpoczęciu roku. Święto należy do świąt radosnych i upamiętnia mieszkanie w szałasach i namiotach (sukka, szałas/namiot, kuczka w hebr. - סוכה Suka) podczas wyjścia z Egiptu i wędrówki do Kanaanu.

środa, 11 stycznia 2012

Rio de Janeiro


Dziś dalszy ciąg zawartości mojej fantastycznej, wczorajszej koperty z Brazylii...
Rio de Janeiro to miasto w południowo-wschodniej części Brazylii nad Atlantykiem. Położone na skraju wyżyny, wśród wzgórz, m.in. znana "Głowa Cukru", nad zatoką Guanabara. Miasto słynie ze swych pięknych plaż (np. Copacabana, Ipanema), olbrzymiego posągu Chrystusa Odkupiciela (Cristo Redentor) na górze Corcovado, ale przede wszystkim z corocznie obchodzonego karnawału.

wtorek, 10 stycznia 2012

Berimbau


Z dzisiejszej mojej koperty z Brazylii... całe życie się człowiek uczy... Myślałam, że ten pan to robi jakieś takie naczynia do czerpania wody z rzeki czy studni. Jakże się myliłam! Przedmiot który on robi nazywa się berimbau i jest to jednostrunowy instrument muzyczny, pochodzenia afrykańskiego charakterystyczny dla brazylijskiej sztuki walki – capoeira. Jest najważniejszym instrumentem w tzw. "bateria" i wyznacza rytm grających ("capoeiristas"). Berimbau jest nieodłącznym i historycznym symbolem w capoeira, który jako instrument przewodni informuje nas o rodzaju i tempie gry.
Berimbau składa się z kija (verga), napiętej na niego struny (arame), cabaca (cabaça) stanowiącej pudło rezonansowe, przytwierdzonej sznurem do kija z napiętą struną, caxixi, czyli grzechotki w postaci koszyczka z ziarnami w środku, kamyka (pedra) lub monety (dobrāo) do zmiany tonacji i patyczka (baqueta), którym struna jest uderzana.

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Kilchurn



Jeden z najbardziej malowniczych szkockich zamków – Kilchurn Castle położony jest na długim półwyspie na północnym krańcu jeziora Awe. Najstarsza część zamku, potężna wieża mieszkalno – obronna wybudowana została na przełomie lat 1440 – 1460 przez sir Colin’a Campbell, 1-ego Lorda Glenorchy. Chociaż brak jest konkretnych informacji o zatrudnionych przy budowie murarskich mistrzach, to odkryte na murach Kilchurn masońskie symbole są identyczne ze znakami pochodzącymi z słynnej kaplicy Rosslyn. Możliwe jest więc, że po ukończeniu prac w Rosslyn, ci sami kamieniarze zostali zatrudnieni także przy budowie nowej twierdzy Campbell’ów. Oryginalnie twierdza położona była na niewielkiej wyspie. Wraz ze znacznym obniżeniem poziomu wody w jeziorze Awe w roku 1817 połączyła się ona ze stałym lądem, tworząc długi i dość grząski półwysep. Przez kolejne lata twierdza była wielokrotnie przebudowywana. Pod koniec XVI wieku Kilchurn został zaatakowany, zdobyty i dość mocno zniszczony przez wojska klanu MacGregor of Glenstrae. Został on następnie odbudowany i znacznie wzmocniony przez sir Duncan’a Campbell (1550 – 1631), znanego też pod pseudonimami „Czarny Duncan” albo „Duncan z siedmiu zamków” .

sobota, 7 stycznia 2012

Aj Petri


Pionowa, postrzępiona, szczerząca zęby krawędzi wapienna ściana Góry Świętego Piotra wznosi się nad południowym wybrzeżem Krymu. To może nie najwyższa, ale robiąca największe wrażenie zewnętrzna krawędź Gór Krymskich. Od strony Morza Czarnego to nawet kilometrowej wysokości urwiska lub gigantyczne amfiteatry – szerokie, opadające ku morzu doliny. I tak na długości 80 km. Skały to jurajskie wapienie leżące na znacznie starszych łupkach i piaskowcach.
Aj-Petri, choć nie jest najwyższym szczytem Krymu, to jednak tysiącmetrowa wapienna ściana, zwieńczona ostrymi trzema skalnymi kłami. Owe zęby wprost nazywają się Zębiskami. Zachodni, najłagodniejszy, jest dostępny dla turystów, którzy wędrują tam setkami, by podziwiać panoramę południowego wybrzeża Krymu. Wschodni, bardzo stromy, wieńczy czerwona flaga. Co roku jest zmieniana na nową przez odważnych alpinistów. Równie niezdobyty jest środkowy. Na nim z kolei stoi... krzyż
Na tym jednym z najwyższych szczytów Gór Krymskich (1234 m n.p.m.) ciągle wieje. To najbardziej wietrzne miejsce na całej Ukrainie; 125 dni w roku wiatr dmucha tu z prędkością nawet 50 metrów na sekundę. Nazwa, podobnie jak większość nazw z wybrzeża Krymu ma grecki rodowód. Aj-Petri to Góra (św.) Piotra.

Kochac, jak to trudno napisac


A proste zdawałoby się... tyle, że nie w żadnym azjatyckim języku...

środa, 4 stycznia 2012

Londyn


Bliźniacze wieże londyńskiego Tower Bridge to jedna z najpopularniejszych atrakcji turystycznych miasta. Most ten wybudowano na początku lat 90. XIX wieku. Oddano go do użytku w 1894 roku po ośmiu latach budowy. Tower Bridge składa się z dwóch wież i dwóch przęseł. Każde przęsło waży około 1100 ton i podnosi się do góry w ciągu 1 min 30 sekund. Obydwie wieże kryją w sobie mechanizmy, służące do podnoszenia przęseł.
Podobnie jak inne mosty, Tower Bridge służy temu, by pojazdy i piesi mogli przedostać się przez niego na drugą stronę rzeki. Wyjątkowe jest to, że podnosi się, by pozwolić wysokim statkom wpłynąć do centrum Londynu. Niestety, coraz rzadziej widuje się wysokie statki, toteż most podnosi się zaledwie kilka razy w tygodniu. W pierwszym miesiącu jego funkcjonowania podniesiono go 600 razy. Styl, w jakim zbudowano wieże jest chyba wspanialszy od stylu jakiegokolwiek innego mostu na świecie. Most wykonany został w stylu wiktoriańskim z kamienia i stali. Symbolizuje potężne niegdyś imperium brytyjskie i ruchliwą rzekę - Tamizę.
W latach 1909 - 1982 chodniki dla pieszych na Tower Bridge zostały zamknięte, gdyż most stał się, niestety, ulubionym miejscem samobójców, którzy rzucali się z niego do Tamizy. Obecnie most jest idealnym miejscem do podziwiania tej przepięknej rzeki.

niedziela, 1 stycznia 2012

By się zjadło... 2


A tak poza tym, to smacznego...

Matrimandir w Auroville


Koncepcje miasta idealnego, tworzone na przestrzeni wieków przez myślicieli, filozofów i architektów, zazwyczaj nie ograniczały się do wizji fizycznego kształtu struktury miejskiej, ale obejmowały społeczny projekt wspólnoty mieszkańców. Regularny symetryczny i doskonały w swojej geometrii plan miasta znajdował odzwierciedlenie w uporządkowanej i kontrolowanej strukturze społecznej. Powstała na początku lat ’60 XX wieku wizja Mirry Richard- duchowej matki ruchu mistycznego, zapoczątkowanego w południowych Indiach przez filozofa i mistrza jogi Sri Aurobindo, nie była tutaj wyjątkiem. Ukończony w latach 70’ centralny Matrimandir, na terenie przewidzianym dla 50 000 osób, otaczają rozrzucone luźno mieszkalne enklawy, pojedyncze domy oraz liczne budynki publiczne: pawilony wystawowe, szkoły, obiekty rady miasta i centrum informacji dla zwiedzających, których duża część została zlokalizowana spontanicznie wobec braku (do 2001r.) szczegółowego planu zagospodarowania. Poszczególne budynki i ich zespoły łączą polne drogi i ścieżki, przecinające pokrywający te tereny las. Ambitny projekt edukacyjny, przewidujący powstanie tutaj ośrodka akademickiego, jest stopniowo realizowany, a osada gości co roku dużą grupę ‘praktykantów’ i wolontariuszy z całego świata.

Taki dzień się zdarza raz...


Taki widok też dwa razy się nie powtórzy... Nie odnajdzie nas ta sama chwila... To tak w ramach refleksji nad zmianą daty i tym, że jestem dziś starsza niż wczoraj...

Na dobry początek


Kartka z całym mnóstwem ciepłych słów i dobrych życzeń od mojego przyjaciela Abrana ze Stanów...